<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>


    <!DOCTYPE rss PUBLIC "-//Netscape Communications//DTD RSS 0.91//EN"

    "http://my.netscape.com/publish/formats/rss-0.91.dtd">


    <rss version="0.91">


        <image>

          <url>http://www.smotw/banner.gif</url>

          <title>..:: HAVEN ::..</title>

          <link>http://haven.i-ti.org/</link>

          <description>SmotW.com: Web development, servers, software and programming.</description>

        </image>

    <channel>

    <title>..:: HAVEN ::..</title>

    <link>http://haven.i-ti.org/</link>

    <description>SmotW.com: Web development, servers, software and programming.</description>
<item>

    <title>&amp;quot;Przypadek Carlosa&amp;quot;</title>

    <link>http://haven.i-ti.org/infusions/articles/readarticle.php?article_id=31</link>

    <description>&quot;Przypadek Carlosa&quot; to drugi film zrealizowany przez ekipę D.A.R.&lt;br /&gt;
Dosłownie 3 dni temu miała miejsce jego internetowa premiera.&lt;br /&gt;
Czytajcie dalej jeśli interesują Was szczegółowe informacje na temat tego filmu.</description>

    </item>

<item>

    <title>&amp;quot;Shutter&amp;quot; aka &amp;quot;Widmo&amp;quot; - remake</title>

    <link>http://haven.i-ti.org/infusions/articles/readarticle.php?article_id=30</link>

    <description>Ostatnio naprawdę mam pecha. Tyle potencjalnie ciekawych oryginałów a ja zaliczam remake&amp;#8217;i.&lt;br /&gt;
Było &amp;#8222;One missed call&amp;#8221;, teraz czas na &amp;#8222;Shutter&amp;#8221;-remake tajlandzkiego horroru z 2004,&lt;br /&gt;
Przystępowałem do seansu nie naznaczony pamięcią o oryginale (nie oglądałem) więc mogłem ocenić amerykańską wersję &amp;#8222;Shutter&amp;#8221; jako samodzielny i twórczy obraz. Na jaką ocenę zasłużył? Czytajcie dalej.&lt;br /&gt;
</description>

    </item>

<item>

    <title>&amp;quot;Ruiny&amp;quot;</title>

    <link>http://haven.i-ti.org/infusions/articles/readarticle.php?article_id=29</link>

    <description>Przyroda, pogoda, turyści, tajemnica. Plenery, młodzi aktorzy, egzotyka, trochę gore.&lt;br /&gt;
To wszystko stanowi recepturę wielu horrorów. Czy sprawdziło się w przypadku &amp;#8222;Ruin&amp;#8221;?&lt;br /&gt;
</description>

    </item>

<item>

    <title>One Missed Call</title>

    <link>http://haven.i-ti.org/infusions/articles/readarticle.php?article_id=28</link>

    <description>Kino amerykańskie zawsze czerpało mnóstwo inspiracji z kinematografii innych nacji.&lt;br /&gt;
Od jakiegoś czasu kolejne amerykańskie wersje znanych lub mniej znanych dzieł twórców spoza Stanów, stanowią niestety swoiste karykatury i obrazkowe wynaturzenia. &lt;br /&gt;
Szczególnie dotyka to wszelakich maści horrorów, które Amerykanie przerabiają na potęgę.&lt;br /&gt;
Z &amp;#8222;One missed call&amp;#8221; czyli remake&amp;#8217;em azjatyckiego filmu &amp;#8222;Chakusin ari&amp;#8221; nie jest inaczej.&lt;br /&gt;
Dlaczego i tym razem amerykańskim filmowcom nie wyszło? Zapraszam do lektury.&lt;br /&gt;
</description>

    </item>

<item>

    <title>Summer Love aka Dead man</title>

    <link>http://haven.i-ti.org/infusions/articles/readarticle.php?article_id=25</link>

    <description>Pierwszy polski western! Gwiazdorska obsada! Sensacja na skalę światową! Wszystko ładnie i pięknie, ale...</description>

    </item>

<item>

    <title>Frontiere(s)</title>

    <link>http://haven.i-ti.org/infusions/articles/readarticle.php?article_id=24</link>

    <description>Frontiere z francuskiego oznacza: &quot;graniczny&quot;, &quot;przygraniczny&quot; lub też &quot;granicę&quot;. Nieprzypadkowo to słowo zostało wybrane na tytuł recenzowanego przeze mnie filmu. Granic w dziele Xaviera Gensa jest kilka. Chcecie zobaczyć jak to jest na granicy? Chcecie ją przekroczyć? Zapraszam do lektury. </description>

    </item>

<item>

    <title>Demoniczny golibroda z Fleet Street</title>

    <link>http://haven.i-ti.org/infusions/articles/readarticle.php?article_id=23</link>

    <description> &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najnowszy film Tima Burtona, zatytułowany &amp;#8222;Sweeney Todd&amp;#8221;, opowiada historię dość klasyczną. Oto młody golibroda, mieszkający w dziewiętnastowiecznym Londynie Benjamin Barker, ma wyjątkowo udane życie &amp;#8211; jest utalentowany, więc pieniądz sypie się obficie; ma piękną młodą żonę, i małą córeczkę. Innymi słowy, wiedzie życie szczęśliwego człowieka. Niestety, jak można się było tego spodziewać &amp;#8211; do czasu. Oto bowiem sędzia Turpin, rozpustnik, czy też wręcz zboczeniec, i jednocześnie lokalny autorytet i człowiek posiadający olbrzymią władzę, ma chętkę na młodą żonę Benjamina, więc bez większych skrupułów skazuje go na zesłanie. Po 15. latach Benjamin wraca do Londynu jako człowiek zgorzkniały, zniszczony przez życie, i utrzymywany w świecie żywych chyba tylko dzięki jedynemu pragnieniu &amp;#8211; zemście.  Porzuca swoje dawne imię, i przyjmuje miano tytułowego Sweeneya Todda.</description>

    </item>

<item>

    <title>Mgła (na podstawie Stephena Kinga)</title>

    <link>http://haven.i-ti.org/infusions/articles/readarticle.php?article_id=22</link>

    <description>Frank Darabont uchodzi za mistrza ekranizacji Stephena Kinga. Aż dziw bierze, że wszystkie jego wcześniejsze ekranizacje nie były horrorami. &quot;Skazani na Shawshank&quot;, &quot;Zielona mila&quot;. &quot;Majestic&quot; to wszystko opowieści spoza ram gatunku. Każda z nich miała to coś, co przykuwało widza do ekranu i powodowało, że historia opowiedziana językiem obrazkowym pozostawała w nas na dłużej (a może, jak w przypadku &quot;Skazanych na Shawshank&quot; do końca życia?).&lt;br /&gt;
W wywiadach udzielanych podczas pracy nad &quot;Mgłą&quot; Frank mówił, iż odkąd przeczytał tekst Kinga, marzył o przeniesieniu go na ekran. Musieliśmy czekać na realizację tych planów ponad 20 lat. Czy warto było?&lt;br /&gt;
</description>

    </item>

<item>

    <title>Shadowgirls</title>

    <link>http://haven.i-ti.org/infusions/articles/readarticle.php?article_id=21</link>

    <description>Komiks ten, przyznam szczerze, zainteresował mnie głównie ze względu na tytuł i parę artworków przedstawiających całkiem ponętne kobitki :)</description>

    </item>

<item>

    <title>O goblinach inaczej</title>

    <link>http://haven.i-ti.org/infusions/articles/readarticle.php?article_id=20</link>

    <description>Każdy kto grał kiedyś w RPG fantasy typu Warhammer czy D&amp;D kojarzy choćby z grubsza powyższą sytuację. Gobliny zawsze były postrzegane jako mniej lub bardziej bezmózgie istoty, złe i niezbyt silne, przez co  padające łatwym łupem dla początkujących (i nie tylko) poszukiwaczy przygód. </description>

    </item>

</channel>
    </rss>